Polecamy

You can skip ad in

SKIP AD >

0

0:00

/

0:00

EMBED THIS PLAYER
COPY

DOWNLOAD STARTED!

"Biała Europa" to nie marzenie o śnieżnej zimie. Minister udaje, że rasizmu nie ma

"Biała Europa" to nie marzenie o śnieżnej zimie. Minister udaje, że rasizmu nie ma


Jarosław© Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta Jarosław Kaczyński i Mariusz Błaszczak

Organizatorzy Marszu Niepodległości przekonują, że nie są rasistami, a separatystami rasowymi. Ta relatywizacja pojęć jest groźna, ale jeszcze groźniejsze jest przyzwolenie szefa MSWiA na otwarcie rasistowskie hasła.

- Proszę nie ulegać takim skojarzeniom jednoznacznym - powiedział Mariusz Błaszczak pytany o rasistowskie hasła na Marszu Niepodległości. Nalegał, by wszystkiego nie przyrównywać do tezy i nie przyporządkowywać temu zdarzeń i zjawisk, gdyż dzięki wolności możemy analizować te przypadki w sposób zupełnie otwarty i swobodny, bez żadnych przywiązań do skojarzeń.

Postanowiłam w sposób otwarty i swobodny zinterpretować hasła. Oto kilka z nich:

Europa tylko biała - połowa listopada, najwyższy czas zacząć myśleć o białych świętach i sportach zimowych. O tym marzą i tego domagali się uczestnicy marszu.

Europa będzie biała albo bezludna - to znów życzenia przed zimą. Uczestnicy grożą nawet, że jeśli śniegu nie będzie, wyjadą do miejsc, gdzie sezon narciarski jest pewny, np. za Ural, na północ USA czy do Kanady.

Czysta krew - kampania zachęcająca do badań morfologicznych.

Trzeźwy umysł - kampania zachęcająca do abstynencji i rozważnego korzystania z alkoholu.

Zakaz pedałowania - to dosyć kontrowersyjne hasło kampanii wskazujące na niebezpieczeństwa związane z jeżdżeniem rowerem zimą.

Ku Klux Klan - jedno z haseł promujących książki non-fiction, tu akurat świetny reportaż Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość.

Śmieję się, ale to śmiech przez łzy. Minister Błaszczak wymyślił absurdalnie głupie wytłumaczenie dla haseł, których zresztą - jak sam twierdził - nie widział. Tych haseł nie da się tak interpretować. Wszyscy wiemy, co znaczą i wie to też Mariusz Błaszczak, ale zamiast powiedzieć nie akceptuję takich haseł, woli obrażać dziennikarzy z redakcji, które nie mają wasalczego stosunku do rządu, woli przekonywać, że rasistowskie hasła wcale takimi nie są.


Nie rasizm a separatyzm rasowy

Błaszczak w ten sposób wpisuje się w dyskurs nacjonalistów. Ci wprawdzie w panice usuwają ze swoich szeregów rzecznika Młodzieży Wszechpolskiej, który już po marszu powiedział w imieniu swojego stowarzyszenia, że popiera ono segregację rasową, a osoba czarnoskóra nie jest Polakiem.

Ale bardziej umiarkowani reprezentanci ruchu prowadzą teraz dyskusje nad hasłem “biała Europa” - to rasizm, nie rasizm, tylko-troszkę-rasizm? Gdy Sebastian Kaleta z Ministerstwa Sprawiedliwości pisał na Twitterze, że uważa wyżej wymienione hasło za rasistowskie, były poseł Krzysztof Bosak przekonywał: Trzeba by wejść w dyskusję o tym, czym jest rasizm. Postulat, by Europa była zamieszkana przez mieszkańców mających rdzennie europejskie korzenie, nie musi wynikać z rasizmu. A co istotniejsze: nie jest niesłuszny. Poseł Robert Winnicki skomentował na Twitterze: Krzysztof Bosak słusznie prawi. Biologiczny, prymitywny rasizm to jedno zło, a multikulturalizm utopijnie twierdzący, że etniczne pochodzenie nie ma żadnego znaczenia - zło drugie - pisze przedstawiciel nowego skrzydła symetrystów.


Relatywizacja znaczeń

Nie pozwalajmy na to, żeby nacjonaliści narzucali dyskurs, w którym biała siła to jakiś niewinny postulat. To rasizm. Podręcznikowy, słownikowy rasizm. Jeśli damy się sprowadzić na te tory, za rok będziemy się dawali przekonywać, że Żydzi do gazu to żaden antysemityzm. Dziś uwierzymy im na słowo, że nie są rasistami, a niebawem będziemy ich uznawać za miłych dżentelmenów niemal ze środka sceny politycznej.

Zobacz też:Za**b ku**ę, spalone włosy aktywistki, szarpaniny. Oto demonstracja narodowców we Wrocławiu

Podobnie jest z symbolami - podpierając się autorytetem eksperta IPN Sławomira Cenckiewicza, przekonują, że krzyż celtycki (używany w czasie II wojny światowej m.in. przez niektóre oddziały Waffen SS) to zupełnie niewinna rzecz, a wszechobecna na marszu falanga (symbol m.in. otwarcie faszyzującego ONR Falanga) to zwykłe logo. Jeśli przytakniemy, za rok będziemy musieli zaakceptować, że swastyka to słynny hinduski symbol szczęścia.

Którym oczywiście jest, ale w Indiach. W Polsce, naznaczonej nazizmem jak żaden inny kraj na świecie, swastyka, falanga i krzyż celtycki to symbole ran, które do dziś pozostają niezabliźnione.


Margines, bo tak wygodniej

Organizatorzy marszu wraz z chórem prawicowych publicystów przekonują, że rasistowskie hasła to tylko margines, najwyżej 50 osób, no może 0,5 proc. z 60 tysięcy wszystkich uczestników. Rzecznik Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Damian Kita mówił nawet, że organizatorzy byli zaskoczeni, że takie osoby się pojawiły. Zapowiedział też, że będą robić wszystko, aby te osoby nie mogły pojawić się w przyszłym roku. Z góry zaznacza, że będą się starać wypraszać je z marszu, chociaż kontrola wszystkich uczestników jest bardzo trudna.

Oczywiście to wszystko bzdura. Działacze MN byli dumni z gości z Forza Nuova, neofaszystowskiej partii z Włoch (byli na marszu też w zeszłym roku), widzieli, musieli widzieć ludzi z rasistowskimi transparentami. Obserwowałam dziesiątki manifestacji - przed ruszeniem jest mnóstwo czasu na weryfikację haseł, nakazanie zwinięcia banerów. Straż marszu może w każdej chwili interweniować w tej sprawie. Ale tego nie robi. Bo wygodniej jest post factum stwierdzić, że nie są to poglądy większości, a lewactwo skupia się na grupce jełopów.

Interweniować mogłaby też policja, ale trudno się tego spodziewać, kiedy nadzorujący policję minister nie widzi potrzeby, by takie transparenty potępić.


Współkochać, nie współnienawidzić

To kpiący Mariusz Błaszczak, a nie nacjonaliści, jest prawdziwym problemem. To on, dobrze wiedząc, że mija się z prawdą, oskarża o propagowanie faszyzmu kontrmanifestantów z Obywateli RP, jednocześnie pokazując, że w święto narodowe w centrum stolicy nie ma problemu z osobami - nawet jeśli jest ich garstka - które chcą nienawidzić i chcą przemocy.

Minister Błaszczak nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że tacy ludzie równie mocno nienawidzą mnie, lewaczki, jak jego.

Panie ministrze, jeśli 11 listopada ma być świętem prawdziwie patriotycznym i łączyć tych, którzy Polskę kochają, do serca proszę wziąć sobie słowa Antygony: Współkochać przyszłam, nie współnienawidzić.

Zainteresowany artykułem? Kliknij i przeczytaj całość
Submit to DeliciousSubmit to DiggSubmit to FacebookSubmit to Google PlusSubmit to StumbleuponSubmit to TechnoratiSubmit to TwitterSubmit to LinkedIn
 
Responses (0)
No response for this article yet.

Polecane