Polecamy

You can skip ad in

SKIP AD >

0

0:00

/

0:00

EMBED THIS PLAYER
COPY

DOWNLOAD STARTED!

Ziemniak wraca na polskie stoły. I słusznie!

Ziemniak wraca na polskie stoły. I słusznie!


.© Pixabay .

W latach 90. ziemniak popadł w niełaskę, ale dziś powoli wraca na niego moda. I słusznie, bo to niezwykłe warzywo.

Jego wysokość ziemniak

Ziemniak to jedyny produkt, który nieprzetworzony jest dostępny przez cały rok. I ma wiele zalet. Nie zawiera glutenu, ma niewiele kalorii  - w 100 gramach po ugotowaniu zaledwie 76 kcal, a wiele witamin (głównie C i B, które wzmacniają odporność i układ nerwowy) i składników mineralnych (potas, magnez, żelazo, wapń i fosfor) oraz dobre białko podobne do kurzego. - Za cudowne warzywa czy superżywność uznajemy dziś jarmuż i dynię, to dlaczego nie miałby się nim stać ziemniak? – zastanawia się Krzysztof Korolewicz, dyrektor Europlantu, znawca ziemniaków i pasjonat krzewienia wiedzy o odmianach i ich różnym przeznaczeniu kulinarnym.

Może ziemniak jest zbyt banalnym produktem? Znają go przecież wszyscy i od lat jest obecny na polskich stołach. Dopiero gdy pojawiły się u nas  nowe produkty i nastała moda na obce kuchnie, o ziemniakach zaczęto zapominać. Ale powoli to się zmienia.

Krzysztof Korolewicz ubolewa jednak, że w sklepach i na bazarach kupujemy po prostu ziemniaki. – A przecież w Polsce mamy dwieście odmian tego warzywa, z czego około 40 jest w obrocie. Mało kto ma swoje ulubione odmiany – mówi Krzysztof Korolewicz. Ten znawca ziemniaków chciałby zmienić podejście Polaków do tego warzywa. Na początek dobrze byśmy zaczęli wyróżniać – i mieli możliwość kupienia – trzy podstawowe typy ziemniaków.

A – sałatkowy - nie rozsypuje się po ugotowaniu, daje się łatwo kroić w plastry, kostkę, a przekrojony nie zostawia śladu na nożu. Nadaje się na sałatki, jako smażone i do zup

C – mączysty, a wysokiej zawartości skrobi, rozsypuje się po ugotowaniu, nadaje się na placki, frytki i puree, idealne też na knedle

B – typ pośredni, ogólnoużytkowy, nie rozsypuje się po ugotowaniu, zachowuje zwartą postać, ale przekrojony zostawia ślad na nożu; najczęściej podawany do obiadu w towarzystwie mięś i sosów

Jest jeszcze typ D, ale bulwy są bardzo mączyste, suche i mało przydatne, więc praktycznie się ich nie uprawia.

height=200© Dostarczane przez Newsweek Polska

Jak jeść ziemniaki? 

Dietetycy polecają, by przede wszystkim jeść ziemniaki w łupinkach, czyli pieczone lub gotowane nieobrane ze skórki. Bo takie mają najwięcej wartości zdrowotnych - tuż pod skórką znajduje się najwięcej witamin. Ale jeśli chodzi o walory smakowe – to ziemniaki dają możliwości nieograniczone. Można je traktować jako dodatek do warzyw, mięs lub ryb. Dodawać do zup, np. dyniowej, by nadać im kremowej konsystencji. Przyrządzać różne warianty klusek - kopytka, knedle, kartacze. Piec baby, smażyć placki. Można je też marynować. Przepis na tak przyrządzone ziemniaki nasi kucharze znaleźli w „Compendium ferculorum, czyli zebranie potraw”, pierwszej polskiej książce kucharskiej, która ukazała się  w 1682 roku autorstwa Stanisława Czernieckiego. Ziemniaki trzeba ugotować, pokroić w grube na ok. 1 cm plastry i zalać roztworem wody z octem i przyprawami. Już po kilku godzinach bulwy nabierają niepowtarzalnego smaku i aromatu.

Jednym z najstarszych „ziemniaczanych” przepisów  jest przepis na pączki, do których zamiast jajek dodaje się ziemniaki. Takie pączki szybko wyrastają, są wyjątkowo pulchne i chrupiące i podobno dłużej zachowują świeżość (ale są tak pyszne, że tylko nielicznym udało się to sprawdzić). W Hiszpanii jednym z najbardziej typowych dań dla tej kuchni jest tortilla ziemniaczana, czyli rodzaj omletu z ziemniakami i cebulą.

Potraw z ziemniakami opracowano dziś tysiące, choć do Europy przybyły one z Ameryki Południowej niewiele ponad 400 lat temu. Jednym z pierwszych ich wielbicieli był francuski aptekarz Antoine-Auguste Parmentier. Prowadził badania na ziemniakami i zalecał ich jedzenie ze względu na cenne walory odżywcze. Parmentier został pochowany na cmentarzu Pere-Lachaise w Paryżu, a na jego grobie zasadzono ziemniaki.

height=200© Dostarczane przez Newsweek Polska

Przywieziony spod Wiednia 

Do Polski warzywo to przywiózł 300 lat temu król Jak III Sobieski po zwycięstwie po Wiedniem – bulwy dostał w prezencie od króla Leopolda I. Sobieski początkowo nie zamierzał ich jednak jeść. Urzekły go ich delikatne kwiaty. Zapragnął, by stały się one ozdobą królewskich ogrodów w Wilanowie.

Kiedy kilka lat później w Wilanowie zaczęto serwować potrawy z ziemniaków, nie wzbudziły one jednak zachwytu. Traktowano je jako ciekawostkę – zjadano, ale chętnych na dokładki nie było. Podobnie było na dworach szlacheckich i w majątkach ziemskich. Ziemniak bezapelacyjnie przegrywał z kaszami i chlebem. Dopiero na początku XVIII wieku za panowania Augusta II Mocnego Polacy zaczęli przekonywać do ziemniaka. Przyrządzany na różne sposoby okazał się smaczny. Był też zdrowy i dostępny przez cały rok. Tylko nieliczni uważali, że nie powinno się go jadać, bo ma właściwości trujące. (Szkodzą jedynie zielone części bulwy.) Nazywano go nawet „diabelskim jabłkiem”.


Zainteresowany artykułem? Kliknij i przeczytaj całość
Submit to DeliciousSubmit to DiggSubmit to FacebookSubmit to Google PlusSubmit to StumbleuponSubmit to TechnoratiSubmit to TwitterSubmit to LinkedIn
 
Responses (0)
No response for this article yet.

Polecane