Niemcy: w piątek rozpoczyna się 56. Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa
 

Niemcy: w piątek rozpoczyna się 56. Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa

Jens Stoltenberg i Angela MerkelPonad 500 wysokiej rangi przedstawicieli polityki, gospodarki, nauki i ruchów obywatelskich z całego świata weźmie udział w 56. Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa (MSC), która obradować będzie w stolicy Bawarii od 14 do 16 lutego - podali organizatorzy.

Spośród przywódców państwowych swą obecność zapowiedzieli między innymi prezydent Francji Emmanuel Macron, premier Kanady Justin Trudeau, kanclerz Austrii Sebastian Kurz, premier Holandii Mark Rutte, prezydent Litwy Gitanas Nauseda i prezydent Afganistanu Aszraf Ghani. Z USA przybędą sekretarz stanu Mike Pompeo, minister obrony Mark Esper i przewodnicząca Izby Reprezentantów Nancy Pelosi, a z Rosji minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow. Z Polski przyjedzie minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz.

Władze Niemiec reprezentować będą na konferencji prezydent Frank-Walter Steinmeier, przewodniczący Bundestagu Wolfgang Schaeuble, szef dyplomacji Heiko Maas i minister obrony Annegret Kramp-Karrenbauer. Do Monachium mają także przyjechać szefowie ważnych organizacji międzynarodowych, w tym sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg, sekretarz generalny OBWE Thomas Greminger, sekretarz generalny OECD Jose Angel Gurria i sekretarz generalny Interpolu Juergen Stock.

Zgodnie z opublikowanym przez organizatorów dokumentem programowym Munich Security Report 2020 z podtytułem Westlessness (co można przetłumaczyć jako zanikanie, brak Zachodu), przewodnim tematem obrad ma być zmniejszająca się rola państw zachodnich w polityce światowej, ale również w układaniu ich własnych spraw.

W erze pozimnowojennej kierowane przez Zachód koalicje miały swobodę interweniowania niemal wszędzie. Korzystały zwykle z poparcia Rady Bezpieczeństwa ONZ i gdy podejmowano interwencje wojskowe, Zachód miał zapewnioną niemal całkowitą swobodę posunięć militarnych. Zmieniło się to dramatycznie. Po pierwsze, Rada Bezpieczeństwa padła ofiarą rosnących napięć między wielkimi mocarstwami, nie będąc zdolną do uchwalania istotnych rezolucji oraz zmierzenia się z najważniejszymi zagadnieniami międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa. Po drugie, zachodnia przewaga wojskowa w międzynarodowych konfliktach nie jest już oczywista - czytamy w Munich Security Report 2020.

Jak zaznacza się w tym dokumencie, w USA międzypartyjne podziały osłabiły poparcie dla użycia siły wojskowej i poszerzyły rozmiary przyszłych zmian w polityce kolejnych ekip rządowych. Zarówno sojusznicy, jak i przeciwnicy Waszyngtonu mogą to słusznie interpretować jako rosnącą niezdolność Stanów Zjednoczonych do przyjmowania wiarygodnych długoterminowych zobowiązań w sferze polityki zagranicznej. W perspektywie krótkoterminowej korekta tego kursu wydaje się nieprawdopodobna. Sprawa impeachmentu prezydenta Trumpa i wrzawa towarzysząca tegorocznym wyborom prezydenckim zapewne jeszcze pogłębią polityczną polaryzację - podkreślono.

Dla zilustrowania całej kwestii przytoczono pochodzące z kilku państw NATO dane sondażowe, według których między rokiem 2015 a 2019 odsetek obywateli przekonanych, że USA w razie potrzeby użyłyby własnego wojska dla obrony kraju sojuszniczego zmniejszył się w Kanadzie z 72 do 69 proc., we Francji z 65 do 57 proc., w Niemczech z 68 do 63 proc. i w Polsce z 49 do 47 proc. Natomiast w Wielkiej Brytanii wzrósł on z 66 do 73 proc.

Dokument wskazuje na dążenia Chin do uzyskania regionalnej dominacji gospodarczej i militarnej oraz - w kontekście sprawy 5G - do segregacji świata na państwa zależne od technologii zachodniej i od technologii chińskiej, czemu towarzyszy wzmacnianie partyjnej kontroli nad własnym społeczeństwem. Przypomina jednocześnie, że wzrost gospodarczy Chin był w 2019 roku najsłabszy od 30 lat, walcząc o sprostanie rosnącemu zadłużeniu i wyzwaniom demograficznym. Z przytoczonego zestawienia wynika, że łączne zobowiązania kredytowe chińskich niefinansowych podmiotów gospodarczych wynoszą około 140 proc. wartości produktu krajowego brutto, podczas gdy w Japonii i w strefie euro jest to około 100 proc. PKB, a w USA jeszcze mniej. (PAP)

dmi/ akl/