Ten lek dla chorych na raka refunduje niemal cała Europa. Polska z nieznanych powodów nie chce

Ten lek dla chorych na raka refunduje niemal cała Europa. Polska z nieznanych powodów nie chce
Pacjenci z zaawansowanym rakiem prostaty wciąż nie mają możliwości nowoczesnego leczenia. Na kolejnej liście refundacyjnej nie pojawił się lek, o którego dostęp chorzy ze stowarzyszenia UroConti walczą już prawie dwa lata.  

- Obiecano nam, że tym razem enzalutamid trafi na listę leków refundowanych, ale na obiecankach się skoczyło – żali się Bogusław Olawski, przewodniczący sekcji prostaty UroConti. W rozmowie przypomina, że lek ten jest refundowany w niemal wszystkich krajach Europy. – Nawet na Słowacji pacjenci nie muszą płacić za niego z własnej kieszeni – dodaje. U nas terapia tym lekiem kosztuje ponad 8 tys. złotych miesięcznie. Stać więc na nią tylko pojedynczych chorych. 

Lek dostał pozytywną opinię AOTMiT w sierpniu ubiegłego roku. Producent leku obniżył cenę leku do najniższej w Europie, wynika z informacji, jakie uzyskało stowarzyszenie UroConti, a mimo to specyfik nadal nie został objęty refundacją. – A przecież lek działa. Świadczą o tym nie tylko wyniki badań klinicznych, ale także historie osób działających w naszym stowarzyszeniu. Jako przykład mogę podać pana z Gdańska, który był w tak złym stanie, że mógł już tylko leżeć. Od kiedy stosuje lek, który kupił za własne pieniądze, wstał z łóżka, zaczął chodzić, a ostatnio dowiedziałem się, że nawet zaczął jeździć na rowerze – opowiada Bogusław Olawski. 

Czytaj także: Ciężkie życie chorych na raka prostaty

Olawski nie rozumie, dlaczego lek dostał negatywną opinię komisji ekonomicznej. – Cena 8 tys. zł w porównaniu z innymi lekami onkologicznymi nie jest wysoka – mówi. Są terapię, które kosztują kilkadziesiąt tys. zł miesięcznie. - Poza tym chory może przyjmować tylko jeden lek. Obu specyfików jednocześnie się nie stosuje. Lekarz może zatem zaordynować albo jeden lek, albo drugi. Oznacza to, że dodanie nowego leku do istniejącego programu nie zwiększy wydatków budżetu państwa. Nie jest to bowiem ani nowy program, ani nawet rozszerzenie już istniejącego, tylko umożliwienie lekarzom i pacjentom wyboru odpowiednich dla konkretnych osób terapii - mówi Bogusław Olawski. 

Czytaj także: Polska. To nie jest kraj dla chorych na raka

Pacjenci ze Stowarzyszenia UroConti uważają, że brak decyzji refundacyjnej nie tylko dyskryminuje chorych z zaawansowanym rakiem prostaty, ale oznacza też ochronę interesów jednej firmy farmaceutycznej, której lek trafił już wcześniej na listę refundacyjną. - Szkopuł w tym, że nie wszystkim pomaga – mówi Bogusław Olawski. 

Ale nie tylko problemy z dostępnością do leków spędzają sen z powiek chorym na raka prostaty. Nie wiedzą, kto ich będzie leczył. Niedawno wszyscy specjaliści zatrudnieni w Klinice Onkologii Klinicznej w Krakowie złożyli wypowiedzenia z pracy. Najpierw z pracy zrezygnował kierownik tej kliniki dr Marek Ziobro, kiedy otrzymał polecenie zwolnienia trzech lekarzy w ramach redukcji etatów. Uznał wtedy, że z tak okrojonym zespołem nie jest w stanie zapewnić odpowiedniego funkcjonowania kliniki. Pacjenci, którzy byli leczeni w ośrodku kierowanym przez dr Ziobro, są przerażeni. 

Dwa lata temu Bogusław Olawski wystąpił na komisji zdrowia z propozycją, aby w ramach badań okresów objęto wszystkich mężczyzn po 45. roku życia badaniem PSA, markera, którego podwyższony poziom może być wskaźnikiem raka prostaty. - Obliczyliśmy, że badania te byłyby tańsze niż leczenie zaawansowanej choroby. Nasza propozycja pozostała jednak bez odzewu – mówi Bogusław Olawski. Bez odzewu pozostają też prośby o zrefundowanie leku. Dlaczego, panie ministrze?

Czytaj także: Nowa lista leków refundowanych odebrała nadzieję chorym na zaawansowanego raka prostaty

Dowiedz się więcej

What's Your Reaction?

like
0
dislike
0
love
0
funny
0
angry
0
sad
0
wow
0